nienawidzę tego zapachu. psiknąłem się nim dwa razy i dalej jest na mojej czapce od pół roku. jest tak mocny, że putin wydał na mnie wyrok, bo coś za nim ciągle chodzi HEHEHEHEHE. raz na jakiś czas bym się psiknął, bo jakimś ciastkiem fajnym pachnie.
niesamowity zimowy banger! w lato w ogóle nie wchodzi, za gesty, ale zimą pod kapturem ciężkiego
plaszcza rozchodzi się niczym chmura jeźdźca apokalipsy w ziemskim wcieleniu, żeby nie wystraszyć ludzkości. psychodeliczny? może nie, ale jest w nim cos zagadkowego, czym chce się napawać, szczególnie świeżo użyty na skórę. uspokaja się z czasem, zachowując spokojniejszy charakter, dając przy tym
umiejętność penetrowania psychiki każdemu, komu spojrzy się głębiej w oczy. albo dupe.
niczym matador czujący byczą krew wchodzę na arenę życia mając ten zapaszek za uszkiem, szepczący, że jestem gotowy na wszystko. fascynująco pobudzający, dość ostry, ale nie odrzucający, dający poczucie władzy i przewagi nad przeciwnikiem, czymkolwiek przeciwnik nie jest. chwyta się go mając każdego byka za rogi z uczuciem wielkich byczych jaj między nogami. cytując taureny z warcraft “będzie byczo”
a co byście chcieli?! wilgotna ziemia przerzucana zardzewiałą łopatą i to pachnie. los każdego cielska trafiającego pod ziemię zamknięty w zapachu. love it.
idealny! świeży i przyjemny, ale po chwili słyszę “ładnie pachniesz, ale coś śmierdzi”. takie zapachy lubię.

