Ten zapach to czysta kwintesencja: kawy, czekolady, zapachów kawiarni, Ciebie z espresso doppio w filiżance. Świetna pozycja
Zdecydowanie czuć w tym zapachu zbutwiałe liście, dym palonego ogniska, ale też trochę zimna i metaliczności. Może też odrobinę cmentarnego wosku?
Pachnie jak dział sezonowych świeczek w TK Maxxie z tą różnicą, że nie jest aż tak migrenogennie. Jest za to korzennie, ciastkowo, karmelowo. Kręci w nosie w miły, łagodny sposób.
Niestety rozczarowuje. Gorzka czekolada szybko przechodzi w zapach stęchłej czekolady, która zbyt długo leżała pod łóżkiem i przypominamy sobie o niej przy kolejnych porządkach.
Kuchnia wiedźmy o poranku. W kociołku purpla albo herbata, albo jakiś czarodziejski dekokt, na ścianach wisi suszona lawenda. "Moon magic extrait" jest słodko-ziołowe, z dominacją wspomnianej lawendy, potem na prowadzenie wjeżdżają nuty herbaciane - w finale jest rozkosznie i otulająco.

