Podatek wliczony w cenę.
Wysyłka obliczana przy kasie.
Nie udało się załadować dostępności odbioru
Rozlana benzyna, miękka skóra i mroczny seans w kinie samochodowym
Solstice Scents Midnight Marquee to olfaktoryczny bilet na nocny seans grozy w kinie samochodowym, w samym środku chłodnego, październikowego lasu. Pachnie jak tajemnicza, jesienna noc – kompozycja otwiera się brawurowym, industrialnym uderzeniem oparów benzyny, surowego tytoniu i rześkiego, jesiennego powietrza (kultowy akord Foxcroft) z szeleszczącymi liśćmi. Ten chłodny, garażowy wstęp błyskawicznie jednak łagodnieje i stapia się z niesamowicie elegancką, mroczną bazą. Wyłania się z niej gładka, miękka skóra i zmysłowe czarne piżmo, podbite zapachem wilgotnej ziemi oraz starzonej paczuli. Subtelna kropelka waniliowego piżma wygładza ostre krawędzie, tworząc zapach gęsty, nastrojowy i płynny niczym kadr z klasycznego dreszczowca.
Charakter: Skórzano-industrialny, mroczny, ziemisty, tytoniowy, atmosferyczny i niesamowicie nastrojowy. Dla kogo: Dla miłośników mrocznych, „brudnych” klimatów, fanów nietypowych nut (jak benzyna czy surowy tytoń) połączonych z luksusową skórą oraz każdego, kto chce poczuć na sobie napięcie i aurę nocnego seansu w otwartym, jesiennym powietrzu.
W przypadku zakupu sampli, Eau de Poudel przepakuje autentyczny i oryginalny zapach do szkieł zastępczych, znanych również jako dekanty, odlewki, czy atomizery.
Decydując się na zakup klient jest świadomy tego, że nie otrzyma perfum w licencjonowanym opakowaniu.
Wszystkie sample zawierają oryginalne zapachy, bez żadnych domieszek i rozcieńczania.
Zwrot i reklamacja
Możesz zrezygnować z zamówienia w ciągu 14 dni bez podawania przyczyny. Prawo do zwrotu jest liczone od dnia dostarczenia zamówienia i dotyczy tylko produktów nieotwartych i nieużywanych.
Prawo do reklamacji z kolei przysługuje Ci jeżeli produkt będzie uszkodzony.
Informacje o wysyłce
🇵🇱 Koszty przesyłki na terenie Polski: Odbiór w punkcie / Automat paczkowy:
Bardziej kwiatowy niż kawowy. Na początku mocno wybija się róża. Następnie dochodzą inne kwiaty. Delikatnie pojawia się kawa z mlekiem i wanilia. Bardzo przyjemny zapach. Nie mam się do czego doczepić. Tylko dla mnie zbyt kwiatowy i różany.
U mnie ten syrop klonowy wybija się trochę za bardzo w porównaniu do lekko syntetycznego banana. W rozwinięciu robi robi się bardzo syropkowo-karmelowo, ciepło i słodko, niestety nie do końca moje klimaty.