Jako lecterofilka musiałam mieć ten zapach! Więc mam. Nasłuchałam się dziwnych opinii o zapachu: miał pachnieć krwią, trupami... niezła reklama. A jak pachnie? Słodko-gorzko, lekko metalicznie – w pewnym momencie myślałam, że pachnie sucho, żywicznie, tak jakby się weszło do zakładu stolarskiego... No i zaczyna się ten twist z niepokojącym zapachem... Im dłużej go wąchałam na nadgarstku, tym bardziej mnie fascynował, a tym samym zaczęłam mieć mdłości. Sorcinelli to geniusz, zapach piołunu przez jakiś tam swój składnik, nie pamiętam jaki, wywołuje nudności, a przecież to składnik zapachu. To jest tak odjazdowe, że szok. Użyłam perfum 6 godzin temu... dalej pachnie, dalej mnie fascynuje i dalej... mam kluchę w gardle i mnie mdli 😁, ale jestem w stanie ponieść ofiarę dla tego zapachu.
No i jeszcze jedno... paczka to się praktycznie teleportowała do mnie i jak zwykle była pięknie skonstruowana.
Mam trudność z dobraniem zapachu bo na mojej skórze stają się te wszystkie piękne zapachy takie „twarde, ciężkie…” a w przypadku kawa karda to milosc od pierwszego wąchnięcia. Elegancki, ciekawy, niepowtarzalny. Mieszanka kardamonu i kawy- nie kuchenna tylko salonowa :-)
Super oryginalny zapach, ale nie wiem czy dam radę mieć go na sobie. Pachnie jak cynamonowe gumy Red popijane Colą.
Piękny, choć słodki, bardzo otulając, ale nie można mu odmówić elegancji. To zapach który mówi- zostań w domu, w ciepełku i przytul się do kogo, kogo kochasz.
Trwałość wręcz powalająca.

