Niby na nutę vintage ale super się to nosi! Jest przyprawowo, jest mocno i jest trwale. świetny balans pomiędzy frakcją kwiatową a resztą ciężkich nut bazy. Troszkę taki modern oriental w stylu Dominic Ropiona i jego Homme dla Costume National. Ja bardzo lubię ciężkie przyprawowe perfumy w stylu Kenzo Jungle czy Casmir Chopard i tego właśnie oczekiwałam od omawianych perfum, natomiast Bengale Rouge jest miłą i zaskakującą interpretacją nut znanych z rypaczy lat 90'.
Saszetka na mole do szafy
Ładnie pachnąca saszetka na mole bo to w końcu lawenda… ale nadal jest to saszeta na mole 😁
Bomba zapach! Partner mnie nim pryska i obwąchuje. Oprócz wanilii czuję tam coś jak zapach sklepu papierniczego lub nowej książki. Super przyjemny. Nie słodki. Długo się utrzymuje.
Dla mnie super zapach. Bardzo klasyczny, jakby niczego w nim nie brakowało. Pachnie kościołem, ale w piękny sposób, kojący.
Najprawdziwszy bez lilak, świeży, zielony, intensywny, rozkosznie kwiatowy, jak krzak w słoneczny poranek w ogrodzie u babci. Kilka pryśnięć i czuję, jakbym stała tuż pod krzakiem lilaka. Cudo.


