Pierwsze wrazenie: przyjemne, słodkie, kremowe kwiaty, bardzo przyjemne i delikatne. Po ~40 minutach nuty kwiatowe zostają przycmione przez ylang-ylang oraz nuty mleczne, przez co zapach idzie bardziej w strone zapachu typu sun-cream - gourmand, niż bukietu kwiatowego. Wg mnie (zagorzałej miłośniczki kwiatów) troche szkoda, ale z pewnością spodoba się to miłośnikom słodszych, mlecznych zapachów.
Powiedziałabym, że zapach moze byc nawet lepszy na zimę niż na lato. Zawsze czuję, że te kokosowe, ajerkoniakowe nuty (ok, wiem, że żadna z tych nut nie jest wymieniona, ale naprawdę czuję ich klimat) mają ten rozgrzewający charakter, który lubię szczególnie zimą.
Zapach rzeczywiscie jest podobny Eau de Soleil Blanc (chociaż dawno nie miałam okazji powąchac EdSB). Wydaje mi sie, że Jardin de l'Orangerie jest mocniejszy i trwalszy. Btw bralam juz prysznic po jego uzyciu, a zapach nadal się utrzymuje! Więc jesli jestes fanką takich zapachow, parametry również Cię zadowolą :)
Piękny i hipnotyzujący. Zdecydowanie nie oczywisty, pozostaje na skórze jak mgliste, nieuchwytne wspomnienie.
Jednak to otalnie nie mój klimat. Bardzo ciężki zapach mokrej piwnicy. Zapachy szyprowe chyba nie są dla mnie
Byłabym nie sprawiedliwa odbierając im gwiazdki bo dowożą zapach z opisu. Te perfumy nauczyły mnie, że jednak nie lubie klimatów kadzidlanych. Pachną jak długie kazanie w kościele gdy ministrant sypnie za dużo kadzidła, okna w kościele się nie otwierają,a babcia świdruje wzrokiem żebyś nie mogła wyjść. Dla mnie absolutnie nie do wytrzymania

