Niesamowicie mocne uderzenie z liścia mięty, idealne na lato, ale także na zimę przy katarze... Oprócz mięty zioła są obecne cały czas, niebezpiecznie zbliżając się do zapachu maści końskiej (ale nie do końca, dla mnie na plus, jest to zapach nie do podrobienia nigdzie indziej)
Zapach po chwili przemienia się w łagodniejszy, czuć subtelną nutę owoców a na końcu bryzę morską, jak gdybym siedziała na plaży popijając mojito. Na skórze czuć chłód, jak gdyby ochlapać się wodą z oceanu.
Zapach z pewnością dla odważnych, chcących wyróżniać się w tłumie typowych perfumiarzy!