Rzeczywiście czuję poziomkę zerwaną prosto z krzaka, bardzo słodki, owocowy i wesoły zapach, jednowymiarowy, ale to w końcu monoperfumy.
Zapach wiosny w pełnym rozkwicie, jaśmin aż wybucha prosto w nos. Przepiękny.
Cóż to jest za zapach! Nieco inny, niż się spodziewałam po nazwie. Ten wampir pachnie bukietem kwiatów znalezionym na zakurzonym strychu, kwiaty są już u schyłku życia, a w tym wszystkim czuć elegancki mrok jak z dawnej epoki, jakby ten strych i te kwiaty należały do od dawna martwej gwiazdy kina niemego i były ostatnim, co po niej zostało.
Oj, jest rdzawo, jest chłodno, jest jesiennie. Idealny zapach na październik.
Spodziewałam się zapachu dość melancholijnego, a dostałam radosny, absyntowy drink wypijany w intymnej atmosferze z przyjacielem, w ciszy. Może jednak trochę melancholii stamtąd wybija...?

