Mam wrażenie, że na początek ląduję w zbutwiałych liściach i stojącej wodzie [to stojąco-wodniste wrażenie potęguje kolor ciemny, zielonkawy perfum]. Dopiero po chwili okazuje się, że gdzieś w intensywnie pachnących, żywych zaroślach ukryte jest pudełko, którego wnętrze pachnie drzewem sandałowym. Co w nim jest? Nie mam pojęcia, bo sandałowiec u mnie zostaje już do końca.
Fajny zestaw, żeby przetestować wiele zapachów. Początkowo nastawiałam się na bez (Doggy Siren), lawendę (Snek with legs) oraz jaśmin (Flutter Butter) ale inne też są fajne. Dziękuję Pudlu, że jako jedyny masz próbki soppo <3
Mój mąż uważa, że pachną śliwowicą rozlaną w starym pubie ale taką juz wsiąkniętą w kontuar. Nam sie podoba 💜

