Pierwszy tatuaż, przypływ adrenaliny i czarny tusz
Ink to zapachowy hołd dla starożytnej sztuki tatuażu i silnych emocji, które towarzyszą jej tworzeniu. Marka Akro stworzyła kompozycję eksplorującą psychologiczne i olfaktoryczne paralele między tuszem a perfumami – w obu przypadkach jest to coś, co nosimy na własnej skórze, by upamiętnić ulotny moment i zachować go na zawsze. Pachnie jak wizyta w sterylnym studiu w dniu pierwszego tatuażu: miesza się tu uczucie niepewności, przypływ buzującej adrenaliny i ostry, charakterystyczny aromat świeżego pigmentu. To kreacja pełna sprzeczności, z jednej strony zimna i surowa, a z drugiej niewiarygodnie magnetyczna i uwodzicielska.
Charakter: Drzewno-aromatyczny, skórzany, zimny, dymny, surowy i industrialny Dla kogo: Dla miłośników tatuaży, wytrawnych indywidualistów i poszukiwaczy niszowych zapachów z pazurem
Zapach ewoluuje jak proces powstawania nowego tatuażu – od pierwszego nakłucia po wygojoną pamiątkę:
Otwarcie (Ostry tusz): Kompozycja startuje uderzającym, przeszywającym chłodem. Dominujący, wyrazisty czarny tusz (atrament) zderza się z dymną, lekko smolistą brzozą. To otwarcie na wskroś industrialne i przenikliwe, natychmiastowo przywołujące na myśl dźwięk pracującej maszynki i zapach sterylnego studia. Serce (Kojący dotyk): W miarę trwania sesji, ostrość i chłód początkowych nut zostają niespodziewanie złagodzone. W sercu zapachu rozkwita delikatny, zmysłowy jaśmin, który działa jak uspokajający oddech, wprowadzając do tego surowego środowiska odrobinę świetlistej miękkości, bez popadania w zbytnio słodkie czy duszące tony. Baza (Trwała pamiątka): Finał to całkowite uziemienie i organiczne zespojenie zapachu z chemią skóry. Ziemista, sucha i niezwykle elegancka wetyweria potęguje drzewny charakter kompozycji, nadając jej dymnego, przestrzennego sznytu. Zapach osiada na ciele jako trwała, wysoce uzależniająca pamiątka, stając się nieodłączną częścią tożsamości noszącego.
W przypadku zakupu sampli, Eau de Poudel przepakuje autentyczny i oryginalny zapach do szkieł zastępczych, znanych również jako dekanty, odlewki, czy atomizery.
Decydując się na zakup klient jest świadomy tego, że nie otrzyma perfum w licencjonowanym opakowaniu.
Wszystkie sample zawierają oryginalne zapachy, bez żadnych domieszek i rozcieńczania.
Zwrot i reklamacja
Możesz zrezygnować z zamówienia w ciągu 14 dni bez podawania przyczyny. Prawo do zwrotu jest liczone od dnia dostarczenia zamówienia i dotyczy tylko produktów nieotwartych i nieużywanych.
Prawo do reklamacji z kolei przysługuje Ci jeżeli produkt będzie uszkodzony.
Informacje o wysyłce
🇵🇱 Koszty przesyłki na terenie Polski: Odbiór w punkcie / Automat paczkowy:
Pierwsze wrażenie bardzo świdrujące w nosie, chociaż wcale nie nieprzyjemne ^^ dość fotorealistyczne wrażenie tuszu, chociaż może nie takiego w kałamarzu, tylko w salonie tatuażu. Szkoda że tak szybko się ulatnia
A
Anna
Zastanawiam się, czy faktycznie czuję tusz czy to sugestia [Ale chyba czuję? Sporo czasu minęło od pracy z tuszem kreślarskim także ten], ale tak czy inaczej w połączeniu z drzewem i wetywerią zapach naprawdę robi robotę i wpada w kategorię jednego z wow/fav. Warty rozważenia jako jeden z signature scents
A
Ala S.
Bardzo, ale to BARDZO intrygujący zapach. Trochę jak nabój do pióra, trochę jak stara szopa z zardzewiałymi narzędziami (sorry, takie miałam skojarzenie XD). Dla mnie trochę zbyt mocny, ale chłopakowi się spodobał.
Brutalny i gwaltowny. Smaga po twarzy najpierw igliwiem, później dostaję z liścia szałwią, żeby na koniec wylądować twarzą w błocie. Petrichor mocno wyczuwalny, mocno poniewiera. Uwielbiam <3
Wracasz po udanym wieczorze ale z ulgą zdejmujesz buty, gumkę z włosów, kolczyki, stanik ufff, jeszcze zapach. A nie, ten zostaje. Na początku ubiera Cię na wyjście a na końcu nie musisz się z nim rozstawać. Nie jest szczególnie trwały ale może to właśnie jest jego atutem, że staje się miłym tłem.
Dostałam próbeczkę do swojego zamówienia i znów szok i niedowierzania, że ta Dziewczyna wie co dla mnie dobre.
Piękne, ale mocno bliskoskórne. Dosłownie nos przy ręce. Irys cudownie kremowy, popcorn pięknie z nim współgra. Szkoda, że tak ulotne. 5 minut po nałożeniu prawie zniknęły dlatego ocena 3/5.
No banan :) Ale taki wytrawny, jak na na ulicy przy lokalach z jedzeniem latynoskim w Miami i drewnem nadpalonym po ognisku na plaży o 5 rano. Świetne są.