Krew, pot i olfaktoryczny skandal
Prawdopodobnie najbardziej polaryzujący zapach w historii nowożytnego perfumiarstwa. Antoine Lie z premedytacją stworzył dzieło sztuki, które ma szokować, obrzydzać i fascynować jednocześnie. Zamiast bezpiecznych kwiatków, dostajemy tu dosłowny zapach ludzkiej fizjologii – krwi, potu, śliny i spermy – spleciony z metalicznym chłodem i mdłą słodyczą. To kompozycja, która bezlitośnie testuje granice tego, co uważamy za piękne, zmuszając do konfrontacji z naszą własną, nagą i zwierzęcą naturą.
Charakter: Metaliczno-morski, fizjologiczny, mleczny, bezkompromisowy
Dla kogo: Dla absolutnych radykałów, kolekcjonerów zapachowych kuriozów i osób o stalowych nerwach (oraz żołądkach)
Zapach ewoluuje jak niepokojące, intymne doświadczenie:
Otwarcie (Fizjologiczny wstrząs): Pierwsze uderzenie to szokujący, metaliczny aromat przypominający krew i adrenalinę, połączony ze słono-jodowym chłodem wodorostów. To ostre, przeszywające doznanie, które wywołuje natychmiastowe, skrajne emocje. Serce (Mleczna intymność): Surowa, słona fizjologia zderza się z mdłą, niepokojącą słodyczą. Ciepłe, ludzkie mleko i tłusty kokos mieszają się z chłodnym, pudrowym irysem, potęgując wrażenie absolutnej intymności i spoconej skóry tuż po miłosnym uniesieniu. Baza (Zwierzęce uspokojenie): Finał nie przynosi klasycznego, perfumeryjnego ukojenia, ale zapach stapia się z ciałem. Słodko-żywiczny opoponaks i kremowe drzewo sandałowe tworzą trwałą, cielesną powłokę, zostawiając na skórze niepokojąco realistyczny ślad, o którym bardzo trudno zapomnieć.
Nuty zapachowe:
Kompozycja: wodorosty, mleko, kokos, irys, opoponaks, drzewo sandałowe