Lody waniliowe, mandarynka i deszcz, który zaraz spadnie
Meet Me On Sunnyside to nostalgiczny hołd dla lata z dzieciństwa — takiego, w którym cały dzień mieści się między lodami na patyku a odkrywaniem nowej płyty w swoim pokoju. Słodka klementynka, waniliowe lody i kwiat osmantusa łączą się w coś, co pachnie czystym słońcem, a nieoczekiwana nuta petrichoru dorzuca wspomnienie popołudniowej burzy tuż przed zachodem.
Charakter: Słodko-owocowy, kremowy, słoneczny, z chłodnym, deszczowym akcentem Dla kogo: Dla tych, którzy do dziś tęsknią za smakiem lodów na patyku i wieczorami bez planu
Ewolucja zapachu przypomina długi letni dzień: Otwarcie wita soczystą klementynką, jasną i energetyczną jak pierwszy promień słońca. Serce rozkwita kwiatem osmantusa i nieoczekiwaną nutą petrichoru, budując atmosferę ciepłego popołudnia tuż przed burzą. Baza osiada w kremowych lodach waniliowych, zostawiając na skórze słodki, deserowy ślad, który trzyma się jak najlepsze wspomnienie z wakacji.
W przypadku zakupu sampli, Eau de Poudel przepakuje autentyczny i oryginalny zapach do szkieł zastępczych, znanych również jako dekanty, odlewki, czy atomizery.
Decydując się na zakup klient jest świadomy tego, że nie otrzyma perfum w licencjonowanym opakowaniu.
Wszystkie sample zawierają oryginalne zapachy, bez żadnych domieszek i rozcieńczania.
Zwrot i reklamacja
Możesz zrezygnować z zamówienia w ciągu 14 dni bez podawania przyczyny. Prawo do zwrotu jest liczone od dnia dostarczenia zamówienia i dotyczy tylko produktów nieotwartych i nieużywanych.
Prawo do reklamacji z kolei przysługuje Ci jeżeli produkt będzie uszkodzony.
Informacje o wysyłce
🇵🇱 Koszty przesyłki na terenie Polski: Odbiór w punkcie / Automat paczkowy:
Pachnie dokładnie tak, jak wygląda obrazek na etykietce. Czuję jakiś sok owocowy, po jakimś czasie zmienia się w taki cieplutki kremowy zapach. Bardzo trwały!
N
Natalia Rutecka
Zapach ciepły, otulający. Słodziutki. Nosi się cudnie i jest trwały. Mogę polecić każdemu, kto lubi słodycze z charakterem.
Owocka czuć chyba najbardziej. Albo to ja jestem tak wyczulona na klementynkę. 🍊
Wszystko się zgadza, jest i brzoskwinia, jest i zamsz, ale to wszystko takie mocno nienachalne, a szkoda. Ale mam tak z każdym, dotychczas wypróbowanym Driesem. Bardzo komfortowy, warto poznać. Wg Demi Rawling najlepszy z Driesów.
Pierwsze wrażenie - Orpheon edp, czyli super, bo go uwielbiam, iglasty las, ale nie hiperrealistyczny, wiesz, że to nadal są perfumy. Pokusiłam się o testy nadgarstkowe - na jednym Chloe, na drugim Diptyque. Początek prawie identyczny, w bazie Chloe odchodzi w spokojne, mleczno - kremowe rejony, Diptyque nadal kłuje w nos sosnowymi igiełkami. Będę używać z przyjemnością.