Krwista pomarańcza i tort weselny, którego lepiej się nie tykać
Vampire Wife to oddana partnerka Vampire Husbanda — nawiedzająco piękna, przerażająco silna i słodka w sposób, który powinien budzić czujność. Otwiera się soczystą krwistą pomarańczą i mchem dębowym, przechodzi przez lekko przyprawiony tort weselny, a kończy na świetlistej, upudrowanej skórze. To zapach, który wygląda niewinnie tylko do pierwszego kęsa.
Charakter: Gurmandowo-piżmowy, słodki, pudrowy, z ciemną, żywiczną podszewką Dla kogo: Dla panien młodych, które w dniu ślubu chcą pachnieć trochę jak zapowiedź katastrofy, i miłośniczek słodyczy z ukrytym ostrzem.
Ewolucja zapachu przypomina wesele, które zbacza z kursu: Otwarcie wita soczystą krwistą pomarańczą i anyżem gwiazdkowatym, jasnym i lekko pikantnym. Serce gęstnieje słodkim, przyprawionym tortem weselnym i balsamem peru, budując gęstą, gurmandową otoczkę. Baza osiada w tonce, heliotropie i upudrowanej skórze, zostawiając na ciele ciepły, słodki ślad, który trzyma się długo po tym, jak goście już rozeszli się do domów.
W przypadku zakupu sampli, Eau de Poudel przepakuje autentyczny i oryginalny zapach do szkieł zastępczych, znanych również jako dekanty, odlewki, czy atomizery.
Decydując się na zakup klient jest świadomy tego, że nie otrzyma perfum w licencjonowanym opakowaniu.
Wszystkie sample zawierają oryginalne zapachy, bez żadnych domieszek i rozcieńczania.
Zwrot i reklamacja
Możesz zrezygnować z zamówienia w ciągu 14 dni bez podawania przyczyny. Prawo do zwrotu jest liczone od dnia dostarczenia zamówienia i dotyczy tylko produktów nieotwartych i nieużywanych.
Prawo do reklamacji z kolei przysługuje Ci jeżeli produkt będzie uszkodzony.
Informacje o wysyłce
🇵🇱 Koszty przesyłki na terenie Polski: Odbiór w punkcie / Automat paczkowy:
Aż by się chciało zjeść te perfumy. Słodkie i kobiece, pragnę więcej.
M
Martyna Kubiak
Kupione dla mnie, ale mama ukradła w pierwszej sekundzie, pytając gdzie może kupić więcej. Zapach piękny, pudrowy ale nie przesadny. Jakbym miała tak pachnieć leżąc w trumnie to pochowajcie bez zastanowienia.
Wszystko się zgadza, jest i brzoskwinia, jest i zamsz, ale to wszystko takie mocno nienachalne, a szkoda. Ale mam tak z każdym, dotychczas wypróbowanym Driesem. Bardzo komfortowy, warto poznać. Wg Demi Rawling najlepszy z Driesów.
Pierwsze wrażenie - Orpheon edp, czyli super, bo go uwielbiam, iglasty las, ale nie hiperrealistyczny, wiesz, że to nadal są perfumy. Pokusiłam się o testy nadgarstkowe - na jednym Chloe, na drugim Diptyque. Początek prawie identyczny, w bazie Chloe odchodzi w spokojne, mleczno - kremowe rejony, Diptyque nadal kłuje w nos sosnowymi igiełkami. Będę używać z przyjemnością.