Najprawdziwszy bez lilak, świeży, zielony, intensywny, rozkosznie kwiatowy, jak krzak w słoneczny poranek w ogrodzie u babci. Kilka pryśnięć i czuję, jakbym stała tuż pod krzakiem lilaka. Cudo.
Jestem oczarowana. Zapach jest wyrazisty, leśny, bardzo przyjemny i jednocześnie kobiecy. Nie jest słodki, tylko lekko przydymiony.
Bardzo wytrzymały i charakterny. Dla mnie strzał w 10.
Jeśli tak pachną wiedźmy to jestem jedną z nich 🖤
No niestety... Nadzieje miałam na tropikalną przygodę, a dostałam zapach chemii z toi-toia . Nie miałam szans sprawdzić czy z czasem się rozwinie bo u mnie na skórze trzyma się jakąś godzinę. Szkoda, szkoda...
pachnie jak słodzona miętowa herbata, którą mi dawała babcia, kiedy bolał mnie brzusio.
pyszna była.
polecam.
chyba mam swój ulubiony fragrance house, ale czemu mam taki drogi gust, ach.
świeżutko, ale jednocześnie tak gryząco! jejka, no, fascynujące. "Beach" bardziej nieogolony Banderas w szałasie na wydmach niż surfer boy na plaży w szarmelszejkach. Jest w tym coś, od czego trudno się oderwać.
Aż kusi żeby zrobić z siedem psiknięć i przejechać się tramwajem.



