Neo-Noir. Noc. Puste biuro, w wysokim wieżowcu, w centrum metropolii. Przy skąpo oświetlonym pojedynczą lampką biurku siedzi mężczyzna w prochowcu. Poprzez dym z papierosa widzimy leżące przed nim stare akta. Mężczyzna zaciąga się papierosem, w zamyśleniu przeczesując dłonią siwiejące włosy.
Możliwe, że kompozycja byłaby po prostu brudno-dymno-skórzana, nasuwając skojarzenia ze starymi filmami w klimacie noir, ale chyba przez te aldehydy w składzie pachnie mi to jednak bardziej nowocześnie, wielkim miastem. całość - niczym świeży trop w starej sprawie.
Przy otwarciu zapach uderza czymś syntetycznym, ale to wrażenie dość szybko się na mnie rozwiewa. Bardzo podoba mi się, że pomimo przestrzenności i lekkiej świetlistości tej kompozycji, jest też gęsto i ciężko. Ta gęstość i ciężkość z czasem nabierają mocy, przy czym robi się jednocześnie bardziej sucho i może nawet odrobinę sypko/pudrowo, chociaż jest to dla mnie bardzo subtelne wrażenie. Podobnie z resztą, jak z papierosem, którego bardziej sobie wyobrażam, niż czuję, chociaż momentami faktycznie miałem odczucie lekkiej "tytoniowości" tego dymu.
olbrzymia trwałość, projekcja przeciętna z plusem. testowałem tylko na sobie
Choć nie przepadam za lawendą to ten zapach jest tak komfortowy, że chce się go nosić. Piękny i nostalgiczny.
Jak Filip coś ugotuje to ja nie mam pytań
Pachnie jak letnie spacery zaraz po deszczu z bukietem bzów w ręku. Daję 4 bo spodziewałam się czegoś bardziej wampirzego i mrocznego, a tutaj jednak jest więcej kwiatów niż nagrobków. Wampira w nim nie uświadczycie



